Kupiłem ostatnio jednocześnie dwie powieści, które napisali moi koledzy. Gdyby autorami nie byli moi koledzy, prawdopodobnie nie kupiłbym tych książek. Nie mam wśród znajomych zbyt wielu powieściopisarzy. Gdy koledzy wydają dysertacje naukowe, fakt ten budzi moje uznanie, ale nie wywołuje drżenia serca. Ale napisanie i opublikowanie powieści, która liczy trzysta kilkadziesiąt stron, jest osiągnięciem naprawdę niebagatelnym. Nie mówię przy tym o pisaniu prozy, której nikt poza autorem nie jest w stanie zrozumieć. W podziw wprawiają mnie powieści, które mają historię, bohaterów, dialogi, tło obyczajowe i czasami nawet opisy przyrody. Takie powieści napisali moi koledzy, w tym jedną – koleżanka. Grażyna