„Straszna rzecz! – odezwał się doktór. – Ci giną, wy wyjeżdżacie… Któż tu w końcu zostanie?… – My – odpowiedzieli jednogłośnie Maruszewicz i Szlangbaum. – Ludzi nie zabraknie… – dorzucił radca Węgrowicz.” Jeżeli w jednym tygodniu odchodzą tacy ludzie jak Kołakowski i Zapasiewicz, to może to jest przypadek, ale jakaś bolesna symbolika za nim się kryje. Nie chodzi tylko o to, że kawał polskiej kultury umarł. Straciła ona niemal jednocześnie dwóch najwybitniejszych w swoich dziedzinach przedstawicieli. Ale traci też kunszt myśli i kunszt wyrażania czy też przekazywania myśli. Obaj przecież byli Panami Cogito. Przywoływanie w takich razach paru zdań z zakończenia „Lalki” stało