Wspomnienie o profesorze Andrzeju Makowieckim

Bardzo smutna wiadomość nadeszła: profesor Andrzej Makowiecki nie żyje. Wykładał na Wydziale Wiedzy o Teatrze historię literatury. Gdy kończyłem studia, został dziekanem. Razem z prof. Raszewskim, Jerzym Koenigiem był na moim egzaminie magisterskim. Mam same dobre z nim wspomnienia. Przede wszystkim z zajęć. Każde z nich poświęcał innej książce. Lista lektur na dwa lata obejmowała 60 pozycji. Nie było siły, żeby z tygodnia na tydzień je czytać, więc rozmowa, jaką profesor Makowiecki usiłował sprokurować często utykała. Ale woleliśmy go słuchać, zwłaszcza, że opowiadał ze swadą, kreśląc również rozmaite konteksty, w jakich dane dzieło powstało. Pamiętam, że na liście były także

Czytaj dalej

Januszowi Gajosowi na 80 urodziny

Janusz Gajos obchodzi 80 urodziny. Z tej okazji oprócz stosownych życzeń należałoby aktorowi złożyć podziękowania – za to, że jest i że należymy do szczęśliwego pokolenia, które może z jego sztuką obcować i ją podziwiać. Kiedyś Boy wspominając wielkich aktorów, pisał jakby do wnuka: „Cóżeś, ty durniu, widział. Niceś nie widział”. Moglibyśmy mu odpowiedzieć: „Widzieliśmy Janusza Gajosa”. Dla pewnej generacji Gajos prawdopodobnie był pierwszym aktorem, który stał się idolem, który zawładnął wyobraźnią i tak się zrósł z postacią, że nie chciało się go widzieć innym. O przekleństwie popularności Janka z Czterech pancernych aktor wielokrotnie opowiadał, ale przecież była ona prawdziwym

Czytaj dalej

Obietnica wyborcza

Mało kto pewnie to zrobi z normalnych ludzi, ale zadałem sobie trud, by przejrzeć 230-stronicowy program wyborczy Prawa i Sprawiedliwości, przede wszystkim pod kątem postulatów dotyczących kultury. Z pewnym zdumieniem stwierdziłem, że w spisie treści dokumentu w ogóle słowo „kultura” się nie pojawia, choć jest np. rozdział poświęcony łącznie edukacji i sportowi. Jak na partię odwołującą się do konserwatywnych wartości, wśród których przywiązanie do tradycji kulturowej ma szczególne znacznie, brak ten wydaje się zaskakujący. Ale oczywiście kultura jest obecna w programie partii rządzącej, tylko została umieszczona w dwóch osobnych miejscach. Trochę na ten temat można przeczytać w rozdziale pt. Otwarcie

Czytaj dalej

January

Mówiliśmy na niego po prostu January. Nie miał żadnego innego przydomka, jakim zwykle uczniowie określają swoich nauczycieli, zarówno tych lubianych i nielubianych, szanowanych i lekceważonych. Jego imię było wystarczająco charakterystyczne, a osoba stała się prawdziwą legendą XLII Liceum im. Konopnickiej w Warszawie, do którego chodziłem w marnym czasie lat 1982-86. January Wiśniowski uczył historii. Bardzo fajnie uczył, ze swadą opowiadał o kolejnych naszych królach, żywo i z poczuciem humoru, tak, że nikt nie marudził, że cała ta historia to nudziarstwo. Potrafił też mrugnąć okiem, że coś było inaczej niż napisano w podręczniku. A trzeba pamiętać, że pobieraliśmy nauki w czasie,

Czytaj dalej

Szanowny Panie Konstanty

Piszę do Pana, choć nie wiem, czy mnie Pan pamięta. Ponad 30 lat temu jako student Wydziału Wiedzy o Teatrze byłem u Pana w redakcji „Dialogu”. Nasz dziekan, a Pana kolega redakcyjny, Jerzy Koenig, zlecił nam pisanie referatów o różnych ważnych postaciach życia teatralnego, zachęcając, byśmy uprzednio się z nimi spotkali. Wybrałem Pana, bo oczywiście, wiedziałem, kim Pan jest, czytałem Półmrok, ale przede wszystkim ciekawiła mnie legenda, jaka Pana otaczała: najlepszego polskiego krytyka, który przestał pisać o teatrze. Mam w oczach Pana obraz, siedzącego za biurkiem zawalonym papierami, palącego papierosa za papierosem i cierpliwie odpowiadającego na pytania. Zza okien nieustannie

Czytaj dalej

Słowo roku

Jest taki konkurs na słowo roku, czyli takie, które cieszy się szczególną popularnością albo zrobiło wyjątkową karierę. Może jeszcze nie pora, żeby ten konkurs za rok 2019 rozstrzygać, ale ja bym już zgłosił propozycję słowa, które niewątpliwie oddaje ducha obecnego czasu, wyraża szczere społeczne emocje i w tym sensie jest po prostu prawdziwe. Słowo to dało się już słyszeć podczas ulicznych demonstracji w Białymstoku i Płocku. Z pewnością można nieraz z nim się zetknąć w różnych okolicznościach. Jeśli ktoś się nie zorientował, o jakie słowo chodzi, to cytuję je dokładnie: – Wypierdalać! Jest to niewątpliwie wulgaryzm, który jednak w moim

Czytaj dalej

Ciche disco

Odkąd Elżbieta Wrotnowska została dyrektorką Instytutu Teatralnego, a stało się to, przypomnijmy, 1 kwietnia, wokół placówki nastąpiła taka cisza, że nie wiadomo, czy jak się tam zapuka, to ktoś odpowie? O ile wiem, nowa szefowa nie udzieliła żadnego wywiadu prasowego i nie znam żadnej jej oficjalnej wypowiedzi, w której ujawniałaby plany IT. A obietnice w tej sprawie były składane. Nie śmiem się przypominać, że sam na blogu parę pytań do pani dyrektor po jej nominacji sformułowałem. Brak odpowiedzi na nie muszę zatem uznać za jakąś odpowiedź. Być może strategia zgodna z rosyjskim porzekadłem: „tisze jedziesz, dalsze budziesz” bywa skuteczna, ale

Czytaj dalej

10

12 lipca 2009 roku, a więc 10 lat temu, zacząłem pisać blog. Inauguracyjny wpis był poświęcony Jerzemu Koenigowi w pierwszą rocznicę jego śmierci. Tak szczerze mówiąc, to nie pamiętam, co mnie podkusiło, żeby stać się blogerem. Tego typu internetowe dzienniki były już wtedy popularne, ale chyba żaden krytyk teatralny jeszcze swojego nie uruchomił (choć niektórzy ludzie teatru już funkcjonowali w tzw. blogosferze, Krystyna Janda nawet od kilku dobrych lat). Blog wydał mi się dobrą formą komentowania życia teatralnego i nie tylko teatralnego – niezobowiązującą, szybką, komunikatywną. To była pokusa: łatwe wtrącanie swoich trzech groszy. Tych groszy sporo się nazbierało przez

Czytaj dalej

Czuj się odwołany

Wczoraj ogłoszono werdykt XXV Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Wynika z niego, że tryumfatorem tej jubileuszowej edycji jest przedstawienie Najmrodzki, czyli dawno temu w Gliwicach z Teatru Miejskiego w Gliwicach. Spektakl otrzymał grand prix oraz nagrodę dla reżysera – Michała Siegoczyńskiego, odtwórcy tytułowej roli – Mariusza Ostrowskiego, a także wyróżnienia dla innych aktorów. Zważywszy że z dwunastki przedstawień, zakwalifikowanych do finału konkursu, jury zauważyło w takiej lub innej formie zaledwie pięć (i nie zauważyło kilku, zdawałoby się, faworytów), to sukces widowiska z Gliwic jest bezapelacyjny. Swój udział ma w nim dyrektor artystyczny Teatru Miejskiego Łukasz Czuj. Niewątpliwie jego zasługą

Czytaj dalej

Pożegnanie listonosza

W najnowszym, czerwcowym numerze „Teatru” ukaże się tekst mojego autorstwa, który pozwalam sobie również w tym miejscu opublikować: Bodaj dwa lata temu podczas swoich teatralnych podróży spotkałem pewnego dżentelmena, który trzymając mnie za guzik marynarki przez dobrą godzinę wygłaszał monolog o tym, jak bardzo pragnie zostać dyrektorem teatru. Nie dał się zbyć żadnymi argumentami, że to trudna funkcja, same kłopoty na głowie i lepiej dać sobie spokój. Facet swoje lata miał, a jak dziecko tupał nóżkami i wołał: ja chcę być dyrektorem teatru! W końcu na odczepnego mówię mu: niech Pan napisze o tym do „Teatru”, może ktoś się do

Czytaj dalej