Wspomnienie o Andrzeju Wanacie

Zbliża się 25 rocznica śmierci Andrzeja Wanata. Zmarł 20 lipca 1996 roku. Ale straciliśmy z nim kontakt już trzy miesiące wcześniej. Dokładnie 23 kwietnia. Zapamiętałem datę, bo tego dnia miałem urządzić imieniny w redakcji „Teatru”. Było kilka osób, czekaliśmy na pozostałych, Wanat siedział w fotelu w sekretariacie, o czymś rozmawialiśmy, był w dobrym humorze. I nagle się stało coś, czego nikt się nie spodziewał. Lekarze później powiedzieli, że to był ciężki zawał. Wtedy udało się powstrzymać śmierć, ale nie udało się już przywrócić Andrzeja do życia. Gdy umarł miał 55 lat. Dzisiaj miałby więc 80. Był najpierw moim profesorem na

Czytaj dalej

Zmiana w programie

Czytam w licznych komentarzach, jak wielkie emocje wzbudziło porozumienie obecnej władzy z lewicą w sprawie europejskich pieniędzy. Nie wiem, czy, jak sądzą niektórzy, ten new deal zapowiada koalicję, którą już można by nazwać: Prawo i Lewo. Współczuję jedynie tym wszystkim, którzy deklarują serce po lewej stronie, że narażone jest ono teraz na palpitacje wywołane brutalną konfrontacją z polityką, w której, jak się kolejny raz okazało, nie ma miejsca na głębsze i szczere uczucia. Za to sentymenty uruchomiły w ubiegły poniedziałek władze TVP. Tego dnia odbywał się pogrzeb Bronisława Cieślaka. Niewątpliwie smutny fakt jego przedwczesnego odejścia wywołał przypływ wspomnień o serialu

Czytaj dalej

Siostra Pogarda odpowiada pani prezes

Jakoś w tych dniach minie rok od tej słynnej afery z Listą Przebojów Trójki, która była, jak to się mawiało, brzemienna w skutki. Rezultatem była śmierć radia, do którego wiele osób czuło przywiązanie i sentyment. Pośród różnych barbarzyńskich działań obecnej władzy zamach na Trójkę miał szczególnie spektakularny charakter i warto o tym pamiętać, nawet jeśli jest to wspomnienie bardzo bolesne. Słowo „ból” jest tu na miejscu, bo wszak aferze początek dała piosenka Kazika pt. Twój ból jest lepszy niż mój. Nie będę jednak przypominał całej historii, jak Trójkę rozwalano. Ta opowieść nadałaby się zresztą na dobry książkowy reportaż, który nie

Czytaj dalej

Górski

Przeczytałem biografię Kazimierza Górskiego pióra Mirosława Wlekłego. Autor, jak wiadomo, jest cenionym reporterem, który dał się poznać także w świecie teatralnym, bo wszak jest współtwórcą przedstawień Katarzyny Szyngiery: Swarka, Lwów nie oddamy oraz Bóg w dom, inspirowanego postacią ojca Rydzyka. Napisał również biografię Tony’ego Halika. Historia Górskiego liczy ponad 600 stron, nasycona jest szczegółami i wspomnieniami osób, które przez życie trenera się przewinęły. Od razu trzeba powiedzieć, że Wlekły nie odkrywa żadnych tajemnic, zwłaszcza takich, które by zmieniały wizerunek bohatera. Nie burzą go na pewno cytowane w książce opinie różnych piłkarzy czy współpracowników Górskiego, którzy dość zgodnie twierdzą, że nie

Czytaj dalej

Pożegnanie Krzysztofa Kowalewskiego

Wczoraj pożegnaliśmy Krzysztofa Kowalewskiego. Do wielu wspomnień, które natychmiast pojawiają się, gdy się myśli o tym niezwykłym aktorze, dokładam jedno, bo ono utkwiło mi szczególnie w pamięci. Mam wciąż pod powiekami taki obraz z Komedianta Bernharda w reżyserii Erwina Axera: Tadeusz Łomnicki jako ten oszalały aktor Bruscon peroruje bez umiaru w zapyziałej gospodzie, gdzie się zatrzymał wraz z terroryzowaną przez siebie rodziną. Łomnicki siedział na krześle, wymachiwał laską i gadał, i gadał. A gdzieś z boku, w głębi sceny stał Krzysztof Kowalewski jako właściciel gospody i przysłuchiwał się przemowie gościa z malującym się na twarzy coraz większym stuporem. To była

Czytaj dalej

J-23 znowu nadaje

W miniony poniedziałek w Programie 1 TVP pokazano galę wieńczącą Festiwal Kultury Narodowej „Pamięć i tożsamość”. Gdybyście nie wiedzieli, co to za impreza, to podpowiem, że był to festiwal tzw. tożsamościowych produkcji Telewizji Polskiej, na którym sami prezesi przyznawali nagrody w różnych kategoriach. Czegoś tak niebywale bombastycznego, pełnego frazesów i samochwalstwa dawno nie widziałem. Swoją drogą panująca nam władza przymiotnik „narodowy” sprowadziła do podobnego epitetu, jakim za PRL-u był „socjalistyczny”. Na dźwięk słowa „narodowy”, używanego przez obecną propagandę, można dostać tylko odruchu wymiotnego. W dziedzinie Teatru TV, bo spektakle telewizyjne również brały udział w festiwalu, uhonorowano Dziady w inscenizacji Piotra

Czytaj dalej

Gra o honor

Zarząd Województwa Dolnośląskiego ogłosił konkurs na dyrektora Teatru im. Modrzejewskiej w Legnicy. Stało się to wbrew protestom środowiska teatralnego, także widzów legnickiego teatru. W protestach tych stawiano sprawę jasno: nie ma żadnego powodu, aby Jacek Głomb musiał w tym momencie kończyć swoją dyrekcję. Nie wyczerpała ona swoich możliwości artystycznych, teatr pod kierownictwem Głomba nie ma problemów, których naprawienie wymagałoby jego odejścia. Formalne zakończenie kadencji nie oznacza, że musi być zarządzony konkurs. Można było misję prowadzenia Modrzejewskiej powierzyć Głombowi dalej. Takiej decyzji od lokalnych władz oczekiwano. Najwyraźniej zabrakło im dobrej woli. O niekompetencjach w ocenie zarządzanych przez Urząd Marszałkowski instytucji kultury

Czytaj dalej

Co się dzieje z Teatrem TV?

Wiem, że są ważniejsze sprawy, bardziej emocjonujące, ale czasami te, o których się nie mówi, też są ważne. A nie znalazłem jak dotychczas żadnej oficjalnej informacji o tym, że Agencja Kreacji Teatru Telewizji przestała istnieć. Trzy lata temu nowe władze Telewizji Polskiej chwaliły się jej powstaniem, przypisując sobie w ten sposób dzieło odrodzenia Teatru Telewizji. Sławny kuzyn, Jan Maria Tomaszewski, obwieszczał to wszem i wobec przy każdej okazji. Tak jak narodziny były głośne, likwidacja odbywa się w ciszy. Co się stało, że flagowa jednostka służąca realizacji misji telewizji publicznej, jest właśnie zwijana? Można odnieść wrażenie, że nie interesuje to nawet

Czytaj dalej

Puste miejsce

Przy wigilijnym stole, jak nakazuje tradycja, zostawia się jedno nakrycie dla niespodziewanego gościa. W tym pandemicznym roku wolne miejsce nabiera szczególnej symboliki. Oznacza nie tego, kto może przyjść, a raczej kogoś, kto na pewno do wieczerzy nie zasiądzie. Od wielu miesięcy codziennie słyszymy komunikaty o liczbie zakażonych i tę drugą liczbę, którą dziennikarze określają czasem mianem: ponurej statystyki. Liczby jak liczby. Ale przecież za każdą z nich kryje się człowiek. Były ostatnio tygodnie, gdy niemal codziennie przychodziły wiadomości o śmierci kogoś, kogo się znało – bliżej lub dalej, ale kto pozostawił jakiś ślad w pamięci. Mniejsza już o to, czy

Czytaj dalej

Wszyscy jesteśmy z Zakaczawia

Tyle się dzieje, a tyle przestaje się dziać, że człowiek wpada w stupor. Może jakimś ratunkiem jest ożywienie myśli tym, co się wydarzyło. Tydzień temu byłem w Legnicy na jubileuszu 20-lecia premiery Ballady o Zakaczawiu. W teatrze jak wiadomo jubileusze są pięknym dowodem pamięci o tej ulotnej sztuce, a dzisiaj może nawet nabierają szczególnego znaczenia. Skoro bieżące premiery muszą być przesuwane albo są odwoływane, to jubileusz staje się wydarzeniem zastępczym. Wspomnienie dawnej premiery musi być erzacem święta teatralnego, jakim jest nowy spektakl. Ma to swoje dobre strony, bo w końcu nie wiemy, czy nowa premiera się uda, a sięgając do

Czytaj dalej