Zapomniana rocznica

70 lat temu – 6 listopada 1953 – Telewizja Polska pokazała pierwszy spektakl Teatru Telewizji. To była sztuka radzieckich autorów Rachmanowa i Ryssa Okno w lesie w reżyserii Józefa Słotwińskiego. W obsadzie aktorskiej znaleźli się: Bolesław Płotnicki, Stanisław Jaśkiewicz, Jerzy Tkaczyk, Tadeusz Somogi, Czesław Roszkowski, Stanisław Zieliński, Maria Garbowska. Przedstawienie było rzecz jasna grane na żywo ze studia w Instytucie Łączności przy ulicy Ratuszowej w Warszawie, gdzie nasza telewizja stawiała pierwsze kroki. Nie było jeszcze wtedy technicznych możliwości rejestracji widowiska, zatem pamiątką po emisji są tylko zdjęcia. Pewnie nieprzypadkowo wybrano termin i tytuł na premierę. 6/7 listopada obchodzona była rocznica Rewolucji Październikowej. W listopadzie 53 roku Stalin już nie żył, ale trwaliśmy w braterskich więzach z Krajem Rad i jeszcze długo nie mogliśmy się z nich wyzwolić.

Jakiekolwiek jednak były okoliczności narodzin Teatru Telewizji, to z czasem stał się sztandarowym programem polskiej telewizji, o ogromnym znaczeniu dla całej naszej kultury. Zwłaszcza w latach 60. i 70., gdy odbiór telewizji stawał się masowy, Teatr TV spełniał rolę, którą ktoś ładnie nazwał: instytucją oświecenia publicznego. Jeszcze w początkach lat 90. Tadeusz Nyczek głosił, że Teatr TV to nasz teatr narodowy. Telewizyjna scena zapewniała szerokiej widowni możliwość poznania najbardziej wartościowej literatury w wykonaniu najznakomitszych artystów. Być może jest już chorobliwą nostalgią wspominanie, jakimi wydarzeniami były poniedziałkowe premiery, ale to się działo naprawdę. O tej historii warto jednak pamiętać, szczególnie że 70 rocznica inauguracji Teatru Telewizji przechodzi bez echa.

Tak się złożyło, że w tym roku 6 listopada przypada w poniedziałek, a więc w tradycyjny i niezmienny od 70 lat dzień emisji Teatru TV. I tego dnia mamy premierę spektaklu pt. Hotel Korfanty z ośrodka w Katowicach, którą jednak zapowiedziano jako uczczenie 150 rocznicy urodzin Wojciecha Korfantego. Nie kwestionuję zasadności przypomnienia tego śląskiego działacza, zasłużonego także dla polskiej niepodległości. Zwrócę jedynie uwagę, że Korfanty urodził się 20 kwietnia…

Przykro, że Teatr Telewizji przeoczył rocznicę swojego powstania, co symbolicznie pokazuje, do jakiego upadku został doprowadzony. TVP próbuje co prawda ostatnio z uporem godnym lepszej sprawy emitować przedstawienia na żywo, co ma być wedle deklaracji prezesa TVP nawiązaniem do pierwotnej tradycji Teatru TV. W większości przypadków te propozycje są jednak pomyłkami repertuarowymi i realizacyjnymi. Nie mają też większego sensu dla publiczności, która pewnie odróżnia widowisko na żywo od nagranego chyba tylko po tym, że aktor w spektaklu live poci się niemiłosiernie, co niestety widać na ekranie, a czego dałoby się uniknąć w produkcji rejestrowanej. (O mankamentach teatru na żywo pisał niedawno w swoim felietonie na Teatralny.pl Maciej Wojtyszko, a on się na rzeczy zna.) Telewizja z premier teatralnych nie potrafi nawet zrobić święta dla tej resztki widzów, którzy jeszcze spektakle oglądają. A odpływ widowni od Teatru TV jest zatrważający – po części spowodowało go polityczne, zasłużone obrzydzenie do TVP, ale też oferta Teatru TV przestała być atrakcyjna. Repertuar mija się z rzeczywistością, a wręcz sprawia wrażenie ostentacyjnie od niej odwróconego. Klasyka, która powinna być stałym punktem programu Teatru TV, nie jest tworzona na miarę wystawianych dzieł.

Problemem zasadniczym dzisiejszego Teatru TV jest również brak najlepszych artystów, którzy w większości bojkotują telewizję pod pisowskim zarządem. Doszło więc do tego, że przedstawienia reżyserują osoby bez doświadczenia teatralnego czy filmowego. W obsadach powtarzają się ci sami aktorzy, którzy akurat nie mają skrupułów przed występami na Woronicza albo chcą skorzystać z możliwości promocji.

Najsmutniejsze w całej tej sytuacji jest to, że kondycja Teatru TV mało kogo obchodzi. Nie ma już publicznych dyskusji o jego sytuacji, co się zdarzało jeszcze przed 2015 rokiem. 70 rocznica powstania Teatru TV też nie została odnotowana przez media, zajmujące się kulturą. Premiery mają śladowe reakcje. A ja powtarzam kolejny raz tę samą krytykę, która jest gadaniem dziada do obrazu. Oczywiście można się pocieszać, że w związku z ostatnimi wyborami i nadziejami na zmiany, które one uruchomiły, tzw. wiatr odnowy zawieje również do Teatru TV. Oby nie był to tylko taki podmuch, który sprawi, że już kolejnej rocznicy istnienia Teatru TV w ogóle nie będziemy obchodzić.

 

974 odwiedzin

Dodaj komentarz

Oznaczone pola są wymagane *.