Polak na plaży

W ostatnim „Dużym Formacie” przeraźliwie śmieszne narzekania Polaków na wakacje nad morzem. Kilka aż się prosi, żeby zapisać:

Bogdan z Warszawy, lat 43

Chciałem na wakacjach trochę pomilczeć. Jestem przedstawicielem handlowym, więc służbowo dużo gadam. Specjalnie wybrałem się sam do Sopotu, żeby poleżeć i pomilczeć. I się, kurka, nie da. Wciąż ktoś mnie zagaduje. A to starszej pani pomóc koc złożyć, a to dzieci – podaj pan piłkę, a to kup pan jagodziankę, loda, kukurydzę, a to wypełnij ankiety. Oszaleć można. Masakra.

 

Dariusz z Częstochowy, lat 40

Wkurzają mnie rozmowy moich rodaków. Tłok na plaży w Łebie jest taki, że wszyscy leżą blisko, szpilki nie wetkniesz, więc doskonale słychać te rodzinne dyskusje. Że dzieciom trzeba kupić nowe buty na zimę (a przecież jest lato!), że na stołówce znów podali owsiankę, że za małe porcje i trzeba dojadać na mieście. I tak leżę, słucham i coraz bardziej męczę się problemami innych.

 

Kamil z Poznania, lat 36

Na co dzień dużo jeżdżę służbowo. Na wakacjach nie mogłem znieść 24-godzinnej obecności własnej rodziny. Denerwowało mnie wszystko, nawet to, w jaki sposób żona wklepuje w ciało krem do opalania i że synek, zamiast budować zamek z piasku, zrobił z niego bałwanka.

 

Tomasz z Chełma, lat 32

Zdenerwowałem się od razu w momencie wejścia do pokoju, bo telewizor miał tylko cztery programy – TVP1, TVP2, TVP3 i TVN. I nie było co oglądać. Musiałem chodzić z żoną na jakieś spacery po Mielnie, rozmawiać z nią i skończyło się na tym, że się pokłóciliśmy.

 

Małgorzata, lat 35, mężatka, 1 dziecko

Co to za wakacje, które nie są spontaniczne? Ale potem nie wiem, co z tym czasem zrobić, denerwuję się, bo z jednej strony niby mam już wolne, ale z drugiej – nie wiem, jak mam wypoczywać. I to mnie męczy.

 

Czytam te wypowiedzi i śmieję się w głos. Można się z nich dowiedzieć o Polakach więcej niż z całej polskiej, współczesnej dramaturgii razem wziętej do kupy. No, ale nasi autorzy zapewne nie jeżdżą na wakacje nad Bałtyk.

548 odwiedzin

One Comment

  1. Ostatnio mój znajomy, kompletnie niezwiązany z teatrem, przeczytał przypadkowo kwestię z jakiegoś dramatu: „przepraszam, ale chyba właśnie zwymiotowałam na twój samochód” i zadał bardzo adekwatne do tego pytanie: czy kiedykolwiek w życiu normalnym powiedziałaś tak do kogokolwiek? :D

    Reply

Dodaj komentarz

Oznaczone pola są wymagane *.