Po wyborze

Parę refleksji na gorąco po wczorajszej sensacji: Przede wszystkim nie został wybrany na drugą kadencję Jan Klata. Nie musiało się tak stać, ponieważ cokolwiek sądzić o jego dyrekcji, nie wyczerpała ona swoich możliwości, a nawet odstąpienie od początkowego programu (sezony inspirowane wielkimi reżyserami Starego) dało teatrowi większy oddech i zaowocowało spektaklami, a nie teoriami do nich budowanymi. Wydaje się, że były perspektywy na rozwój Starego pod dyrekcją Klaty. Decyzja, aby mu nie dać kolejnej szansy, ma posmak polityczny w tym sensie, że Ministerstwo Kultury jednak chciało dokonać zmiany. Nie wiem, czy chęć ta była rzeczywiście podyktowana krytyczną oceną działalności Klaty,

Czytaj dalej

Wybór

Lista kandydatów na dyrektora Starego Teatru w Krakowie, powiedzmy to szczerze, głowy nie urywa. Być może byłoby inaczej, gdyby zapowiedzi startu w konkursie nie ogłosił Jan Klata. Część środowiska uznała jego prawo do kontynuacji dyrekcyjnej misji. Co do niektórych osób z listy można mieć całkowitą pewność, że odpowiedziały po prostu na ogłoszenie o konkursie i nic z tego nie wyniknie. W przypadku niektórych można stwierdzić, że mają zasługi i kompetencje, ale akurat nie na stanowisko, do którego aspirują. Z siedmiu chętnych prawdopodobnie szanse dwóch można rozważać bardziej na poważnie. Oczywiście nie znamy programów, jakie przedstawili kandydaci (z wyjątkiem jednego). Ale

Czytaj dalej

Dalida

Różne są dzisiaj rocznice. Ale zachciało mi się wspomnieć jedną: 30 lat temu pożegnała się z życiem Dalida. Bez wątpienia piękna kobieta, która pięknie śpiewała, a co może być na tym świecie piękniejszego? Podobno w nocy z 2 na 3 maja 1987 roku zrobiła sobie staranny makijaż, położyła się do łóżka, zażyła 120 tabletek nasennych i popiła whisky. Zostawiła kartkę z dwoma zdaniami: „Życie stało się dla mnie nie do zniesienia. Wybaczcie mi”. Powiedziałbym, że to raczej uniwersalne pożegnanie samobójców. Nie wiem, jaka była tajemnica jej życia, która wywołała ten desperacki krok? Film, który teraz jest w kinach, opowiada o

Czytaj dalej

Twierdza Wrocław

Ach, już myślałem, że nic nie napiszę. Wszak żyjemy na najlepszym ze światów, jak mawiał Leibniz i czym tu zaprzątać umysł, jeśli nie ma czym się kłopotać? A jednak z kontemplacji tej szczęśliwości wyrwały mnie dzisiejsze doniesienia z Wrocławia. Ale najpierw wczoraj dotarła wiadomość, że zarząd województwa dolnośląskiego zwolnił Cezarego Morawskiego z funkcji dyrektora Teatru Polskiego. Każdy miał w życiu takie chwile, gdy czegoś bardzo pragnął, na coś czekał z niecierpliwością, tracił już co prawda nadzieję, że to się stanie – aż tu nagle: marzenia się spełniają. To westchnienie ulgi po decyzji wrocławskich władz było słyszalne jak kraj długi i

Czytaj dalej

Motyl na antenie

Jutro w Kulturze pokażemy spektakl Teatru TV, który został zrealizowany w 1968 roku, ale wówczas do premiery nie doszło, choć pojawiły się już jej zapowiedzi. I chyba później nigdy nie był wyemitowany. Zastrzegam, że „chyba”, ponieważ nie natrafiłem na żaden ślad, by tytuł znalazł się kiedykolwiek w programie telewizji, choć rzecz jasna nie mogę tego wykluczyć. A chodzi o Motyla na antenie – jednoaktówkę Vaclava Havla w przekładzie Ireny Bołtuć i w  reżyserii Wandy Laskowskiej. W przedstawieniu zagrali: Danuta Szaflarska, Wanda Koczeska, Jan Kobuszewski i Aleksander Dzwonkowski. Rzecz się dzieje w urodziny pisarza (Kobuszewski), który hołduje najnowszym modom intelektualnym i

Czytaj dalej

Młynarski – trzy elementy

Wczoraj widzów Teatru Ateneum witał ze zdjęcia uśmiechnięty Wojciech Młynarski. Ten uśmiech był jego znakiem rozpoznawczym, tak jak charakterystyczny jeżyk, błysk oczu czy timbr głosu. Pod zdjęciem ustawiono ładne róże. A teatr przy Jaracza był domem Młynarskiego. Tu dawał swoje autorskie recitale. Tu reżyserował pamiętne spektakle poświęcone bardom piosenki: Brelowi i Wysockiemu czy tak bardzo popularny wieczór, na który składały się teksty i wiersze Hemara. W Ateneum nie tak dawno do Młynarskiego wrócono w składance o tytule, który stał się jednym z jego wielu „skrzydlatych słów”: Róbmy swoje. Ciekawe, że piosenka, która miała budzić z marazmu PRL-owskiego schyłku, ciągle się

Czytaj dalej

Różne myśli o „Klątwie”

Jednak niestety nie. Doceniam w tym przedstawieniu intencje, które za nim stoją, emocje, które chce sprowokować, pewnego rodzaju odwagę, zdolność twórców do autoironii, zaangażowanie aktorów – ale nie potrafiłem patrzeć na spektakl w Powszechnym inaczej, jak na kabaret. Momentami bardzo śmieszny, momentami trafiający w czułe punkty, ale jednak przekaz został sformułowany bardzo grubymi środkami. Pytanie: może dzisiaj nie da się już inaczej? Może tylko taki radykalizm, jak się okazuje, elektryzuje ludzi? Świadczyłoby to jednak dość marnie o naszej zdolności tworzenia i odbioru kultury. Na subtelności nie ma już miejsca. Czy spektakl obraża tzw. uczucia religijne? Wobec takiego pytania człowiek jest

Czytaj dalej

Na jubileusz Witka Górki

O Witku Górce już pisałem swego czasu na blogu (kto ciekaw niech sięgnie po wpis z 16 listopada 2012 roku). Jeśli jednak nasz pierwszy sekretarz (jak to brzmi!, chodzi rzecz jasna o sekretariat programowy TVP Kultura) znów staje się dla mnie inspiracją, to z nowych powodów. Po pierwsze, Witek opublikował właśnie wywiad-rzekę z Tadeuszem Woźniakiem. Kim jest Tadeusz Woźniak – wszyscy wiedzą, ale, jak mawia Młynarski, ja jeszcze przypomnę. Przede wszystkim to piosenkarz, czy raczej balladzista, kompozytor, znany z takich utworów jak Zegarmistrz światła purpurowy, Smak i zapach pomarańczy, Hej Hanno i innych. Powiem szczerze, że Woźniak ze swoim charakterystycznym

Czytaj dalej

Teatr gestu

Nie byłem na najnowszej premierze Teatru Studio, ale widziałem na Facebooku nagranie końcowych owacji, podczas których aktorzy występujący w spektaklu pojawili się z charakterystycznymi czarnymi naklejkami na ustach. Jak wiadomo jest to manifestacja wyrażająca protest w sprawie Teatru Polskiego we Wrocławiu. Takie gesty solidarności dla tamtejszych aktorów ze strony środowiska są oczywiście ważne i potrzebne – nie ulega najmniejszej wątpliwości, że to, co dzieje się z teatrem wrocławskim jest rzeczą haniebną. Niestety w przypadku demonstracji w Teatrze Studio mam zastrzeżenia co do jej uczciwości i przyzwoitości. Oto bowiem odbyła się ona na scenie teatru, który dokładnie rok temu przeżywał takie

Czytaj dalej

Męka św. Jacka

Na Kuronia. Pasję według św. Jacka do Teatru Powszechnego szedłem z ciekawością, wynikającą przede wszystkim z nabożeństwa, jakie mam dla tytułowego bohatera. Należę bowiem do pokolenia, dla którego Jacek Kuroń był legendą, kimś fascynującym w całej złożoności jego życia i postawy. Może na swój sposób był też niedościgłym wzorem faceta, który łączył pasję działania, niespożytą energię, siłę mentalną z wrażliwością. Jak to ktoś o nim powiedział: był buldożerem z czułym sercem. Spodziewałem się, może naiwnie, że coś z tego portretu uda się w teatrze odtworzyć, zwłaszcza że tak strasznie dzisiaj brakuje ludzi pokroju Kuronia. Tymczasem zawiodłem się srodze. Spektakl w

Czytaj dalej