Śmierć porucznika

Umarł porucznik Columbo. Umarł tam, gdzie żył i pracował. Miał 83 lata. Rozwiązał tyle zagadek śmierci, ale tej jednej nie sprostał. Tym razem przeciwnik okazał się sprytniejszy. Zaatakował porucznika w jego najmocniejszym punkcie. Sprawił, że Columbo zapomniał, że był porucznikiem. Nie pamiętał swojego prochowca, z którym się nie rozstawał. Swojego starego peugeota, w którym nie zamykały się drzwi. Cygar, które zawsze palił. I psa baseta, który mu wiernie towarzyszył. Ani nawet swojej żony, którą przecież zawsze wspominał, choć nikt jej nie widział. Wszystko pozapominał. Zwykle jak mu się coś przypomniało, o coś chciał jeszcze zapytać, to wracał do rozmówcy, choć przed chwilą z nim się pożegnał. Patrzył tym swoim sztucznym okiem i coś kombinował. No, ale teraz już nie wróci, już mu się nic nie przypomni.

Mam nadzieję, że ludzie będą o nim pamiętać, choć wydawał się taki niepozorny i śmieszny. Patrzę na kolekcję kilkudziesięciu historii, których był bohaterem. Może w związku z odejściem porucznika powinienem którąś wybrać i przypomnieć sobie, jak rozwiązywał tajemnice przestępstw. Ale którą? Tyle było świetnych. Ta pierwsza z autorem kryminałów, który zabił wspólnika. Albo ta z kolekcjonerem win. Czy ta z mistrzem szachowym? A może ta, która dzieje się w Londynie z parą aktorską grającą w Makbecie, która też dokonuje zbrodni poza sceną. Zawsze z tych opowieści wynikał krzepiący morał, że zło może być pokonane bez użycia siły, dzięki inteligencji, głową. W każdym razie porucznik to potrafił.

Jedna z historii, którą zajmował się Columbo, nosiła tytuł: Nie czas na umieranie. Może to tę powinienem obejrzeć, bo nie pamiętam, o czym była? 

1 627 odwiedzin

8 Comments

  1. I jaki miał prochowiec… Wszyscy miłośnicy serialu dziękują Ci za ten tekst. A Columbo jeszcze powróci.

    Reply

  2. I ja lubię Pana pisanie, bo – mam nadzieję, że się Pan nie obrazi -takie przedwojenne. Chcę powiedzieć w dobrym gatunku i eleganckie. Dla mnie to wytchnienie od…

    Reply

    • Za „przedwojenne” oczywiście się nie obrażam, chociaż nie wiem, którą wojnę Pan ma na myśli. Ja się urodziłem przed sześciodniową, choć i tak ludzie nie dają mi tylu lat… Pozdrawiam

      Reply

      • Wygląda Pan młodo, ale i jest Pan młody, skoro nie pamięta Pan, że słowo „przedwojenny” używało się u nas na określenie starych, dobrych czasów sanacji. Później odbyła się wojna, którą wygraliśmy. W wojnie sześciodniowej to Arabi dostali w d…, że aż buty pogubili, a w konsekwencji u nas syjonisty. Pozdrawiam i Shalom

        Reply

Skomentuj ~U. Anuluj pisanie odpowiedzi

Oznaczone pola są wymagane *.