Parę uwag na dziś

  1. Stało się to, co rozum przewidywał, choć serce miało nadzieję, że głowa się pomyli.  
  2. Przypominam sobie wszystkie prezydenckie wybory ostatniego 30-lecia i właściwie tylko raz mój kandydat wygrał, więc do porażek raczej jestem przyzwyczajony, co prawda miały one różną zawartość goryczy. Wczorajsza na pewno źle smakuje. 
  3. Niedobrze byłoby jednak, gdyby zawiedzione nadzieje teraz zdominowały nastrój przegranych, a już w szczególności chęć rozliczeń porażki i deliberowanie: kto nie poszedł, kto nie poparł dość wyraźnie, może trzeba było zrobić to albo tamto. Przerzucanie winy na tzw. tamtą stronę też niewiele da. Prawdą jest, że ta kampania nie była uczciwą rywalizacją. Propaganda zadziałała w oczywisty sposób, choć trzeba by sobie zadać pytanie: dlaczego okazała się skuteczna, skoro była tak prymitywna?  
  4. Najgorszą rzeczą, która teraz mogłaby się stać po stronie mających poczucie porażki, to sparaliżowanie z jej powodu. Czytam w tzw. naszej bańce, że już nie pozostało nic innego, jak tylko udać się na emigrację wewnętrzną. No nie. Powiedziałbym, że wybory zaczynają się dopiero teraz. Wczoraj chodziło o oddanie kartki wyborczej. Od dzisiaj mamy znacznie trudniejszy sprawdzian. 
  5. Obecna władza zyskała kolejny demokratyczny mandat. Nie jest on bardzo przekonujący, ale jest. Należy się spodziewać, że nadal będzie go używać i nadużywać do realizacji swoich interesów. Widzimy to i odczuwamy od 5 lat. Teraz, jak faceci z piosenki Młynarskiego, władza kombinuje: co by tu jeszcze spieprzyć, panowie? A jeszcze trochę jest do spieprzenia i nie są to bagatelne sprawy, ani proceder nie jest zabawny. Dlatego nie można przestać reagować na te zakusy i należy opierać się im, jak się da. To będzie wyzwanie na ten najbliższy czas. 
  6. Nie jestem zwolennikiem analogii historycznych, ale pamięć pewnych doświadczeń może być przydatna. Akurat należę do pokolenia, które wystarczająco dobrze pamięta rzeczywistość w Polsce lat 80. po wprowadzeniu stanu wojennego. To był na pewno okres ostrego napięcia między władzą a społeczeństwem – a raczej jego częścią, bo nie ma co czarować, że opozycja miała powszechne poparcie. Ale opór, ten spektakularnie wyrażany manifestacjami i aktorskim bojkotem telewizji, jak i ten skromniejszy, a mający znaczenie choćby w sferze niezależnej kultury, odegrał swoją rolą zarówno moralną, jak i polityczną. Ta historia zapewne się nie powtórzy tak samo, choć stopień dzisiejszej niechęci do prezesa PiS-u jest porównywalny do awersji, jaką budził generał Jaruzelski (aczkolwiek i on miał swoich zwolenników, którzy twierdzili np., że 13 grudnia 1981 roku uratował kraj). Skoro jednak młodsza część społeczeństwa zagłosowała wczoraj przeciw obecnemu prezydentowi, to może musi przeżyć swój czas buntu i naporu. A na pewno nie godzić się na zło.
  7. Nie ma co więc marudzić. Jak pisał poeta:  

Daremne żale – próżny trud, 

Bezsilne złorzeczenia! 

Dalej w wierszu było, że z żywymi naprzód trzeba iść, ale żywi nie muszą oznaczać tych, którzy wygrali. 

8. Mam wśród znajomych osoby, które głosowały inaczej niż ja. Ponieważ nie grozimy sobie, że spalimy wzajemnie swoje domy z tego powodu, kogo preferowaliśmy w wyborach, możemy utrzymywać dalej znajomość. Ja będę uważał, że wybrały źle, choć próbuję to zrozumieć. Może to próbowanie jest jakimś minimum, na które trzeba się zdobyć, żebyśmy mogli wspólnie żyć.

9. Jaka może być pointa uwag na ten blue monday? Pointy nie będzie, bo to jeszcze nie koniec.

378 odwiedzin

Dodaj komentarz

Oznaczone pola są wymagane *.