Panna Joasia

Chociaż mam daleko idące wątpliwości co do tego, w jaki sposób Biuro Kultury m.st. Warszawy zarządza stołecznymi teatrami, to muszę oddać sprawiedliwość przynajmniej jednej decyzji. Pomysł, aby Teatr Ochoty powierzyć Joannie Nawrockiej uważam za śmiały, może ryzykowny, ale otwierający ciekawą perspektywę dla tej niestety podupadłej ostatnio sceny.

Gdy myślę o Joannie, to widzę ją najpierw w towarzystwie kolegów z jednego rocznika Wydziału Wiedzy o Teatrze. Studia skończyli bodaj w 2005 roku. Ale od początku byli grupą, która dała się zauważyć. Właściwie na każdym roczniku zdarzają się indywidualności, ale nie na każdym interesujące jednostki tworzą zespół. Myślę, że rocznik, na którym ja byłem, takie cechy posiadał. Może dlatego z sympatią obserwowałem rok Joanny i jej kolegów, a właściwie koleżanek, bo ich była zdecydowana większość (tym się różnili od mojego rocznika). Pewnie nie zapamiętałem wszystkich, ale oprócz Joanny na tym roku znaleźli się m.in.: Ania Wachowiak, Agnieszka Rataj, Monika Grochowska, Katarzyna Szustow, Joanna Baranowska, Victoria Siedlecka, Aleksandra Rozhin, no i oczywiście Paweł Płoski, który był jak druh zastępowy. Sprawiali wrażenie, że lubią się nawzajem, że dobrze im ze sobą, że wzajemnie się napędzają. Potrafili pracować i bawić się. Nie mieli na szczęście tego, co niestety bywa czasami irytujące wśród studentów – pewnego rodzaju arogancji, która polega na manifestowaniu, że się pozjadało wszystkie rozumy. A te rozumy to na ogół trzy przeczytane książki, które niby pozwalają zrozumieć świat cały. Joanna i jej koledzy mieli swoje przemyślenia, nie bali się ich wygłaszać, ale potrafili też słuchać.

Piszę o tym wszystkim w czasie przeszłym, choć nie wydaje mi się, żeby te dobre cechy potracili wraz z ukończeniem studiów. Na ile mogę obserwować ich życie, to chyba nadal podtrzymują swoje więzi. Sławna „Taczka occiarza”, którą stworzyli, wciąż funkcjonuje. Widać ich aktywność w różnych miejscach i bywa ona imponująca. Joanna wraz z Anią Wachowiak i Pawłem Płoskim jeszcze na studiach mieli praktyki w redakcji „Teatru”. Nie wiem, czy wynieśli z nich jakieś pożytki. Potem Joanna zdobyła doświadczenie pracy w Teatrze Narodowym, w Instytucie Teatralnym oraz w Studio Teatralnym Koło Igora Gorzkowskiego. W tym roku miała poprowadzić Warszawskie Spotkania Teatralne. Niebagatelne wyzwanie. Z wiadomych powodów festiwal trzeba było odwołać tuż przed planowanym rozpoczęciem. Ale myślę, że nawet takie doświadczenie, jak to się mówi, jest formujące.

Nie wiem, jaki jest pomysł Joanny na Teatr Ochoty. Mam jednak dla niej duży kredyt zaufania. Mam go z jeszcze jednego powodu. Pewnie nie wszyscy wiedzą, że Joanna prowadzi blog pt. Niedzielny obiad. Ostatnio co prawda jej zapiski o gotowaniu z niewiadomych przyczyn ustały. Nie jadłem tego, co Joanna gotowała, ale smakowało mi to, jak o tej sztuce pisała. A kobieta, która umie gotować ma ogromne szanse, by poradzić sobie również z prowadzeniem teatru. I nie jest to wcale seksistowska opinia.

1 750 odwiedzin

7 Comments

  1. rety, co to za czasy, kiedy z uznania dla kulinarnych zdolności kobiety trzeba się tłumaczyć, żeby na wszelki wypadek nie być posądzonym o seksizm;) w każdym razie taczka occiarza trzymaniu płyt w piekarniku jak Carrie Bradshaw mówi stanowcze nie

    Reply

    • Komplementy pod adresem kobiety trzeba teraz rzeczywiście wypowiadać nadzwyczaj ostrożnie. Wiele bowiem też mówią o mężczyznach. A z tymi płytami w piekarniku… Właśnie ostatnio stwierdziłem, że zajmują mi coraz więcej miejsca. Może z piekarnikiem to nie jest głupi pomysł?

      Reply

      • Wojtku, z wdzięczności i wzruszenia zaraz zrobię wpis na blogu i obiecuję się poprawić. Komplement jest wcale nie seksistowski, bo żyjemy w świecie, w którym są KUCHARZE (chefs) i KUCHARKI (wiadomo kto).Myślę, że cała taczka uroniła łezkę nad twoimi słowami. Toż to spisany mit założycielski!

        Reply

        • łza w oku, głód w żołądkuzanim zostanę dyrektorem – chciałabym móc dla Was ugotować:Dserdeczności i ukłony

          Reply

        • Mity są potrzebne, ale najbardziej się cieszę, że mój wpis sprawił, że wrócisz do Niedzielnego Obiadu. Nawet dyrektorowanie nie powinno przeszkadzać w tej radości wspólnego jedzenia. Pozdrawiam

          Reply

Dodaj komentarz

Oznaczone pola są wymagane *.