Nietoperz w świątyni

Biografia Jerzego Nowosielskiego autorstwa Krystyny Czerni jest napisana tak, że ma się wrażenie niebywałej bliskości tego człowieka i artysty. Książka nie jest monografią jego twórczości, więc autorka mniej miejsca poświęca na interpretację dzieł. Śledzi życie malarza, by jak pisze: „poznać źródła, z których wypływa jego myśl i sztuka, pochylić się nad nieprostym losem tego wielkiego artysty i pięknego, choć tragicznego człowieka”. Czy Czerni odkrywa prawdę o Nowosielskim? Tego oczywiście nie możemy stwierdzić z całą pewnością, ale przynajmniej autorce udaje się jedno: pokazać, że ta „prawda” właśnie nie jest prosta. Nowosielski z jej portretu to niezwykły konglomerat cech, często sprzecznych. Różewicz, stary przyjaciel artysty, w zacytowanej na okładce wypowiedzi powiada: „Malarstwo Nowosielskiego to malarstwo rozpięte na ramionach miłości >niebiańskiej< i >ziemskiej<. Rozdarty przez te dwie miłości malarz przypomina czasem anioła, a czasem nietoperza wiszącego w podziemiach opuszczonej świątyni”. I Czerni bardzo pięknie, jeśli tak to można określić, to rozdarcie ukazuje. Sama pisze w pewnym momencie: „Malarstwo Nowosielskiego – z jego harmonią i ładem, z niewzruszoną logiką kompozycji – jest wyrazem akceptacji rzeczywistości. Te obrazy proponują pewną filozofię, postawę wobec świata – nieosiągalną, lecz budzącą tęsknotę. Jest w nich jakaś niezachwiana pewność i nieprawdopodobne natężenie emocji, jest żarliwość, lecz i poczucie spokoju; są namiętności – choć brak egzaltacji; jest cierpienie – a nie ma rozpaczy; jest nieuchronność – lecz nie brak nadziei. Cała rzeczywistość – z jej ułomnością, fragmentarycznością i grzechem – jest przyjęta z wyrozumiałą czułością i zaakceptowana. Ukryta w tym malarstwie zgoda ze światem może być dla oglądających wielką pociechą. Czy jest nią również dla malarza? Najwyraźniej nie wystarczającą, skoro z taką zapalczywością pogrąża się w rozpaczy. Nowosielski lubi powtarzać, że wszystko, co w nim najlepsze, wrzucił do swoich obrazów – w nim samym został już tylko >sam gnój, samo piekło i katastrofa<”.

Ostatnie rozdziały biografii Nowosielskiego w przejmujący sposób odkrywają tę ciemną stronę jego życia. Alkoholizm, skomplikowane relacje z żoną i przyjaciółką, świadomość starzenia się i zbliżającej się śmierci, a wszystko to w czasie, gdy stał się modnym i popularnym malarzem, którego prace znakomicie się sprzedawały. Czerni opisuje również to, co było być może źródłem największego żalu artysty – reakcje na jego twórczość sakralną. Jego polichromie zarówno w świątyniach katolickich, jak i prawosławnych często wzbudzały opór wiernych, któremu musieli ulegać zamawiający je księża. Niektórych nie udało się z tego powodu ukończyć, inne podlegały zmianom, a te które ostatecznie powstały zgodnie z zamysłem Nowosielskiego po latach niszczeją, tracą swoje pierwotne walory. To jest może paradoks twórczości malarza: jego akty, które mają cechy ikon, trafiają we współczesny snobizm nabywców; tymczasem sztuka sakralna, w której Nowosielski wyrażał całą swoją duchowość, niedogmatyczną wiarę, kwitowana była pogardliwymi epitetami: „ruska”, „ciemna”, „prymitywna”.

Zapewne niełatwo było żyć z kimś takim, jak Nowosielski. Wyraziła to z brutalną szczerością żona malarza w liście, który Czerni zacytowała. Autorka biografii dotyka boleśnie intymnych sfer ich wspólnego, długiego życia, ale robi to delikatnie.

Jeśli czegoś bym się czepiał to szaty graficznej książki. Dziwne, że tak szacowne wydawnictwo jak Znak dla tak ważnej pozycji wyraźnie poskąpiło środków (okładka, papier). Biografia, owszem, jest bogato ilustrowana, ale kompletnie pozbawiona kolorowych reprodukcji, co w przypadku książki o malarzu zakrawa na niezrozumiałe sknerstwo.

  

738 odwiedzin

One Comment

  1. Bardzo rzetelnie napisana biografia. Przeczytałam ją z przyjemnością. Pani Krystynie Czerni udało się pokazać wielowymiarową sylwetkę artysty alkoholika, wrażliwego erudyty o zainteresowaniach teologicznych.

    Reply

Dodaj komentarz

Oznaczone pola są wymagane *.