Jesienna ramówka

Obejrzałem program przedstawiający jesienną ramówkę TVP Kultura. Miejmy nadzieję, że to, co zobaczymy w nadchodzącym sezonie będzie lepsze od tego, jak zapowiedziano tę moc atrakcji.

Z wiadomych powodów oczywiście ze szczególnym zaciekawieniem oczekiwałem wiadomości na temat teatru, jakie premiery szykuje kanał, może jakieś nowe cykle. I tu niestety spotkał mnie zawód, ponieważ dowiedziałem się tylko o jednym nowym spektaklu, który pojawi się jesienią, a będzie to monodram Małgorzaty Bogdańskiej Nie lubię pana, panie Fellini w reżyserii Marka Koterskiego. Trudno powiedzieć, czy to jest zapowiedź kontynuacji cyklu Scena Monodramu TVP Kultura, który był realizowany w ubiegłym roku? Przy całej wszakże sympatii dla twórców tego akurat przedstawienia każdy, kto jako tako interesuje się współczesnym życiem teatralnym może zapytać: dlaczego ta właśnie propozycja pojawia się jako premiera w TVP Kultura? Można wymienić przynajmniej dziesiątkę dobrych monodramów, które z pewnością również zasługują na telewizyjną rejestrację, a może nawet bardziej. Na czele tej listy oczywiście umieściłbym Zapiski z wygnania Krystyny Jandy, niewątpliwie najwybitniejszy w tej chwili przykład tzw. teatru jednego aktora, czy w ogóle po prostu jeden z najlepszych spektakli w naszym teatrze. Jeśli Kultura swego czasu zapisała znakomite monodramy takich aktorów, jak Jerzy Trela, Janusz Gajos, Bronisław Wrocławski, Andrzej Seweryn, Ewa Błaszczyk, to brak wśród nich Krystyny Jandy jest bardzo przykry. Oczywiście złośliwi zapytają: jak mogę być tak naiwny, by sugerować, że Krystyna Janda pokaże się w telewizji Jacka Kurskiego? A czy ktoś ją w ogóle zapytał, czy zgodziłaby się na przeniesienie Zapisków z wygnania?

Zapowiedź, że w jesiennej ramówce TVP Kultura zobaczymy jedną premierę, w dodatku skromnego monodramu, najdelikatniej mówiąc nie najlepiej świadczy o tym, jak teatr jest w tych planach traktowany. Czy we wrześniu stacja nie ma jeszcze żadnych skonkretyzowanych pomysłów, co by chciała zarejestrować? Jeśli nie ma, to dlaczego nie skorzysta z produkcji Teatroteki? Ja i wiele innych osób od dawna upomina się o dopuszczenie do emisji spektakli, które w ramach tego cyklu zostały zrealizowane przez WFDiF. A jest tam już pewnie około 50 przedstawień, w przeważającej części niepokazywanych w telewizji, które znakomicie by się znalazły w ramówce Kultury i wreszcie miałyby szansę dotrzeć do szerszej widowni. To jest naprawdę niepojęte, że ta ogromna, warta zainteresowania praca młodych twórców leży cały czas na półce.

Skoro nie ma premier, to ciekawe, co zobaczymy w powtórkach Teatru TV. W zwiastunie mogłem dostrzec znajome sceny dwóch spektakli: Nie-Boskiej komedii – pamiętnego widowiska Zygmunta Hubnera i Emigrantów Mrożka w reżyserii Kazimierza Kutza. Zastanawiało mnie, dlaczego na początek sezonu, a więc jutro emitowane jest dzieło Krasińskiego. Ale gdy spojrzałem w kalendarz rocznic, który jest podstawowym pretekstem wyborów repertuarowych w Kulturze, to natychmiast się zorientowałem: odtwórca roli Henryka, Jerzy Zelnik, obchodzi właśnie 75-lecie urodzin. No więc taki ma prezent, a my wraz z nim.

Teatr TV jak zawsze od 15 lat nadawany jest we wtorki wieczorem, choć chciałoby się zapytać, czy w tym jubileuszowym roku nie sprawiłoby widzom przyjemności stworzenie jeszcze jednego pasma emisji spektakli? Jak pamiętam ludzie zawsze narzekali, że Teatru TV jest za mało. W czasie tzw. lockdownu w Kulturze pojawiły się dodatkowe pasma w weekend. Zdarzało się w niedziele, że można było zobaczyć nawet dwa tytuły. Lockdown się skończył i Teatr TV znowu oglądamy tylko we wtorki. Dotychczas problemem był brak środków na opłaty powtórek. Ale wiosną tego roku przecież TVP otrzymała osławione 2 miliardy dotacji. Prezydent i inni przedstawiciele władz potrzebę tego wsparcia gęsto tłumaczyli właśnie istnieniem Teatru TV, misją kulturalną TVP, a więc także działalnością TVP Kultura. Skoro kanał produkuje jedną premierę i nadal utrzymuje tylko jedno okienko dla Teatru TV, to chciałoby się zakrzyknąć, przepraszając za częstochowski rym: co wy robicie z tą górą pieniędzy, do kurwy nędzy?!

Ktoś powie, że moje pretensje do jesiennej ramówki TVP Kultura są podszyte złymi emocjami, podyktowanymi faktem, że już tam nie pracuję. A przecież także pozostaję w sporze sądowym z TVP w sprawie mego zwolnienia. No trudno, emocje są emocjami. Nie jestem pracownikiem TVP Kultura, odpowiedzialnym za teatr, ale wciąż pozostaję widzem kanału, któremu tematyka teatralna jest szczególnie bliska, a mam też na uwadze innych, którzy zainteresowania te podzielają. Jeśli zdarzy się coś, za co będę mógł chwalić program, to zrobię to na pewno. Na razie nie mam za co.

297 odwiedzin

Dodaj komentarz

Oznaczone pola są wymagane *.