Jeszcze w sprawie osławionego „felietonu”

Wczoraj na e-teatrze ukazał się już osławiony „felieton” Michała Kmiecika. Nie zamierzam wdawać się z nim w jakąkolwiek polemikę. Wywołał on zresztą oburzenie, wyrażone w różnych miejscach i przez różne osoby, a stosunek do sprawy dobrze sformułował jeden z komentatorów: „Odnieść się do tego bełkotu to znaczy uznać jego wartość. Nie odnosić się, znaczy zgadzać się na takie chamstwo”. Dlatego też publicznie zgłosiłem do redakcji e-teatru następujące pytania:
1. Na jakiej zasadzie dobierani są autorzy działu „Felietony”?
2. Czy teksty kierowane do tego działu przed publikacją są w jakikolwiek sposób oceniane i redagowane? Tym samym, czy redakcja zgadza się z treścią dzisiejszej wypowiedzi Michała Kmiecika?
3. Czy za publikowane w dziale „Felietony” teksty autorzy otrzymują honorarium?

Jak na razie nie otrzymałem na te pytania odpowiedzi, choć oczekuję na nie z niecierpliwością (sam tekst Kmiecika wciąż widnieje na stronie e-teatru). Uważam bowiem, że redakcja, jak i dyrekcja Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego (w ramach którego wortal działa) bierze współodpowiedzialność za treść i formę zamieszczonego tekstu. Gdyby ta wypowiedź ukazała się na forum e-teatru albo na prywatnym blogu autora, jej niebywałą arogancję i ignorancję można by znieść w imię prawa do wolności słowa. Ale jak rozumiem w dziale „Felietony” ogłaszane są teksty osób specjalnie zaproszonych, rubryka ta jest oficjalnie firmowana przez wortal. Przypomnę, że na pierwszym miejscu wśród statutowych zadań Instytutu Teatralnego – państwowej instytucji kultury powołanej przez ministra kultury – jest „promocja w kraju i za granicą dokonań polskiego teatru i jego twórców”. Fakt, że pod auspicjami Instytutu opublikowano „felieton” Michała Kmiecika uważam – by użyć niewiele już znaczącego określenia – za największy skandal.

 

1 669 odwiedzin

7 Comments

  1. Dziś rano zadzwoniłem do jednej z redaktorek portalu. Powiedziałem jej co sądzę o fakcie zamieszczenia takiego tekstu. Otrzymałem odpowiedź – nie będę z tobą dyskutować i nie będę sobie psuć soboty. Ano właśnie. Tym państwu nic nie mąci dobrego samopoczucia. I bodaj to właśnie jest najsmutniejsze. Redakcja portalu oraz dyrektor instytucji zawiadującej nim – powinni NATYCHMIAST otrzymać dymisję. Za karę i na postrach.

    Reply

    • Panowie się egzaltują, a tu amnezja puka od spodu. Przypominam: „JEBEĆ STAREGO” niejakiego Bolesty w Powszechnym. Właśnie się realizuje! I gdzieście byli promując w radio i telewizorze głupotę?

      Reply

      • Ja nie promowałem. Zgadzam się z Jackiem, że to ciąg realnych zdarzeń. Przypominam, że pana Kmiecika zatrudniono w Teatrze Dramatycznym jako reżysera pełnoprawnego spektaklu repertuarowego. Później zaproszono do Wrocławia, gdzie pokazał kolejny spektakl-performance. A teraz? Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło: myślę, że pan Kmiecik – poprzez formę i styl felietonu (dziwne aluzje, sugestie przede wszystkim) – popełnił publiczne samobójstwo i mamy go z głowy, a przede wszystkim finansowanie jego akcji z publicznych pieniędzy.

        Reply

  2. Maciej Nowak od dawna gra na nosie ministrowi promując przede wszystkim teatr zaangażowany politycznie i teatr postdramatyczny. WST organizowane przez Instytut również były festiwalem tylko tego teatru. A felietony piszą właśnie twórcy teatru zaangażowanego (Kmiecik, Sadocha) i jego promotorzy udający dziennikarzy – Mrozek i Urbaniak (ten jest mistrzem w promocji znajomych). Czasem ktoś na doczepkę. Felieton Kmiecika jest żałosny, ale nie skandaliczny. Skandal to on chciał wywołać. Cóż prostszego niż zaatakować legendę…Instytut mógłby być miejscem promocji teatru w czasach spadającej frekwencji, a jest miejscem promocji teatru, z którego publika ucieka rzędami albo nie chodzi w ogóle.

    Reply

    • Przeczytałam ów „felieton” i jestem szczerze oburzona! Myślę, że to było na poziomie żenujących komentarzy na portalu typu „kundelek”. Autor tego żałosngo tekstu ma chyba nadmiernie wybujałe ego. A Jerzy Jarocki był moim ukochanym Reżyserem. I był wybitny! Na „Bładzeniu” byłam 4 razy! I może to idiotyczne, bo nigdy nie dane mi było poznać bliżej Jerzego Jarockiego, ale na wieść o Jego śmierci, zakręciła mi się w oku łza. Piszę tutaj, bo strona e-teatru się zawiesza, a ciśnienie od czytania tych głupot nadmiernie mi wzrosło.

      Reply

      • O tym, że profesor Jerzy Jarocki był najwybitniejszym naszym reżyserem wiedzą wszyscy, którzy cokolwiek oglądali, i że „Kmieć” napisał głupotę (czy doniesienia prasowe o rodzinach „wykopujących zmarłych” pod Smoleńskiem to czasem nie ta sama barbarzyńska pseudo-aksjologia?), bo reprezentuje określoną opcję ideologiczną, która wydała wojnę zdrowemu rozsądkowi też wiedzą ci, co mają oczy do patrzenia.Maciej Nowak nie robi coś tam na nosie ministrowi tylko działa z nim ręka w rękę (!), to miasto go odsunęło od WST, bo policzyło wyniki…Użyłem skrótu myślowego myśląc o zgodzie (także tu podpisanych) na permanentne r u j n o w a n i e wszelkich standardów.Który z szanownych dziennikarzy zająknął się na temat PLAGIATU Cieplaka/Witkowskiego z Piny Bausch? Jeśli TV Kultura pokaże fragment „Kontakthof” (choćby z filmu Wendersa) wespół z wideo z Powszechnego i zapyta publicznie, czy to przyzwoicie nagradzać pracę scenografa, który skopiował nieswoje dzieło, to się wycofam z opinii. Na razie stwierdzam, że „wszyscy są odwróceni”, dlatego prostactwo się szerzy, i za chwilę nie będzie, co zbierać. Ale koledzy zaczną labidzić, kiedy przyjdzie do redukcji ich etatów. Może by je wykorzystywali dla publicznego dobra, co? Tak tylko pytam.

        Reply

      • O tym, że profesor Jerzy Jarocki był najwybitniejszym naszym reżyserem wiedzą wszyscy, którzy cokolwiek oglądali, i że „Kmieć” napisał głupotę (czy doniesienia prasowe o rodzinach „wykopujących zmarłych” pod Smoleńskiem to czasem nie ta sama barbarzyńska pseudo-aksjologia?), bo reprezentuje określoną opcję ideologiczną, która wydała wojnę zdrowemu rozsądkowi też wiedzą ci, co mają oczy do patrzenia.Maciej Nowak nie robi coś tam na nosie ministrowi tylko działa z nim ręka w rękę (!), to miasto go odsunęło od WST, bo policzyło wyniki…Użyłem skrótu myślowego myśląc o zgodzie (także tu podpisanych) na permanentne r u j n o w a n i e wszelkich standardów.Który z szanownych dziennikarzy zająknął się na temat PLAGIATU Cieplaka/Witkowskiego z Piny Bausch? Jeśli TV Kultura pokaże fragment „Kontakthof” (choćby z filmu Wendersa) wespół z wideo z Powszechnego i zapyta publicznie, czy to przyzwoicie nagradzać pracę scenografa, który skopiował nieswoje dzieło, to się wycofam z opinii. Na razie stwierdzam, że „wszyscy są odwróceni”, dlatego prostactwo się szerzy, i za chwilę nie będzie, co zbierać. Ale koledzy zaczną labidzić, kiedy przyjdzie do redukcji ich etatów. Może by je wykorzystywali dla publicznego dobra, co? Tak tylko pytam.

        Reply

Dodaj komentarz

Oznaczone pola są wymagane *.