Spoko

Obiecywałem sobie, że nic o tym nie napiszę. Nie o wszystkim musisz pisać – sam siebie przestrzegałem – zwłaszcza o tym, o czym mówią wszyscy. Raz chociaż bądź oryginalny. Milczenie w tej sprawie jakże mogłoby być wymowne. Nie poddać się presji deklarowania się: za albo przeciw, podoba się albo nie podoba, dowcip czy żenada? – to byłby hart ducha, pokaz siły charakteru, tryumf nonkonformizmu. Ale jednak człowiek zawsze o sobie myśli jako o lepszym niż w istocie jest. Niestety znowu okazało się, że najsilniejsza jest słaba wola. No więc przyznam się od razu, że piosenka KokoEuroSpoko podoba mi się. W

Czytaj dalej

Teatr na Euro

Od czasu do czasu słychać głosy ze środowiska teatralnego strasznie pomstujące na tzw. strefę kibica, która zorganizowana na pl. Defilad spowoduje zamknięcie teatrów w Pałacu Kultury. Co więcej, jak ujawniła pani prezydent Warszawy, tegoroczny budżet stołecznych teatrów został zmniejszony właśnie po to, by pokryć miejskie wydatki związane z Euro. Fakt ten oczywiście jest bulwersujący.  Niemniej trochę mnie śmieszą te piski myszy, które obraziły się, że piłka jest ważniejsza od ich teatrzyku. Ano stety czy niestety, ale jest. I na pewno będzie w tym szczególnym miesiącu. Sam też muszę przyznać: teatr jest moją pracą, czasami może nawet więcej niż pracą, ale

Czytaj dalej

Teatr z pierwszej strony

Już nie pamiętam, kiedy Gazeta Wyborcza poświęciła czołówkę teatrowi. Stało się to dzisiaj na szczęście nie z powodu odejścia artysty. Roman Pawłowski w sensacyjnym zgoła tonie obwieścił, że czołowe warszawskie teatry: TR Grzegorza Jarzyny i Nowy Krzysztofa Warlikowskiego mogą wyemigrować, bo zagranicą są bardziej cenione niż w swoim mieście. Tam dostają nagrody, tam otrzymują propozycje, tu nie mają za co i gdzie grać. Nie wiem, czy artykuł Pawłowskiego jest odpowiedzią na skargę Jacka Poniedziałka, że Gazeta Wyborcza nie poinformowała o ważnej nagrodzie dla Krzysztofa Warlikowskiego, którą otrzymał w Moskwie? A może to jakaś sugestia pod adresem władz stolicy w sprawie

Czytaj dalej

Errare humanum est?

Mylić się jest, jak wiadomo, rzeczą ludzką. I pewnie trzeba być wyrozumiałym wobec pomyłek i błędów, które bliźni nasi popełniają. Ile razy samemu się jakieś głupstwo wypowiedziało, że później tylko wstyd. Ale są wpadki nadzwyczaj widowiskowe, które nabierają wprost symbolicznego wymiaru. Mówią bardzo wiele. Można się z nich natrząsać, wyśmiewać, ale w istocie napawają smutkiem. Ten poseł, który z niezachwianą pewnością siebie podał, że powstanie warszawskie wybuchło w 1988 roku, a stan wojenny wprowadzono w 1989 – czy nie jest żywym przykładem ignorancji tzw. przedstawicieli narodu? A teraz inny przykład, który nawet nie chce mi się komentować. Tekst z portalu

Czytaj dalej

Teatr protestu

Przez ostatni tydzień tyle się wydarzyło, a ściślej mówiąc tyle się nagadało, że trudno wszystko ogarnąć jednym komentarzem. Generalnie nastrój zrobił się poważny, środowisko wystąpiło w słusznych sprawach z siłą i godnością. Oczywiście ponieważ jesteśmy w teatrze, to nie obeszło się bez strojenia min, znaczących gestów i wygłaszania kwestii ku uciesze publiczności. Protest przeciwko komercjalizacji kultury, a w obronie teatru artystycznego, jak wiadomo, był odczytywany po każdym spektaklu Warszawskich Spotkań Teatralnych. I fajnie, tylko że połowa przedstawień nie nadawała się do pokazania na tym niby prestiżowym festiwalu. Program WST był zaprzeczeniem stwierdzenia, które padło w liście, że siłą polskiego teatru

Czytaj dalej

Teatr nie jest produktem

Nie wiem, czy list, który właśnie został ogłoszony, odniesie jakiś skutek. Ale dobrze, że powstał. Jest sensownie sformułowany i warto go poprzeć. Zapewne wielu pod tym listem się podpisze. Miejmy nadzieję, że trafi do adresata.   Teatr nie jest produktem, widz nie jest klientem My, ludzie teatru, chcemy podzielić się z Państwem swoim głębokim zaniepokojeniem dotyczącym funkcjonowania teatrów publicznych w Polsce. Dlatego pierwszy raz od czasu stanu wojennego – jako środowisko – próbujemy mówić wspólnym głosem. Nie mówimy do Państwa z perspektywy partykularnych interesów jednego z teatralnych obozów. Sprawa jest poważniejsza. Sprawą jest polski model teatru artystycznego, którego istnienie jest obecnie zagrożone. A mamy

Czytaj dalej

Co kryje Maska?

W doniesieniach na temat konkursów w teatrach dolnośląskich, a także impasu w wyborze dyrekcji Teatru Dramatycznego w Warszawie mogła umknąć interesująca informacja z Rzeszowa. W tamtejszym teatrze lalkowym również powstał vacat na stanowisku dyrektora naczelnego. Władze rozważały możliwość rozpisania konkursu, ale od planu odstąpiły, ponieważ jak donosi lokalny dodatek Gazety Wyborczej: „okazało się, że kandydat już jest – osobiście wskazany palcem prezydenta Rzeszowa, Tadeusza Ferenca: to Teresa Kubas-Hul, polityk (PO), znany podkarpacki samorządowiec, a od 2010 r. – przewodnicząca sejmiku podkarpackiego. Dlaczego prezydent pominął drogę konkursu, z której zwykle korzysta się podczas wyboru dyrektora instytucji artystycznych? – Prezydent ma taką

Czytaj dalej

Różności

W zeszłym tygodniu byłem tu i tam, więc trochę się wyłączyłem ze spraw, które nurtują społeczeństwo. Ale wróciłem i jak Stirlitz mam materiał do przemyślenia. I wobec tylu kwestii trzeba zająć stanowisko. Czy rząd ma rację w sprawie reformy emerytalnej? Czy propozycja odpisu podatkowego na Kościół jest słuszna? Czy Tomasz Raczek miał prawo tak ostro skrytykować film Kac Wawa? A kto powinien być dyrektorem Teatru Dramatycznego w Warszawie? A co to za pomysł z konkursami na dyrektorów teatrów dolnośląskich? Odpowiedzi bynajmniej nie są proste i nie nasuwają się same. Ile to człowiek musi się nadumać, nazastanawiać, nagłówkować. A najgorsze jest

Czytaj dalej

Pożegnanie Ewy Starowieyskiej

Minęło już parę dni od pogrzebu Ewy Starowieyskiej na Powązkach, ale wciąż wracam do niego pamięcią. Wybitnej scenografki nie znałem dobrze, spotykałem rzadko, ostatni raz chyba przy okazji telewizyjnej rejestracji Szczęśliwych dni w reżyserii Antoniego Libery z Mają Komorowską. Nagranie wyjątkowo odbywało się nie w teatrze, ale w hali na Woronicza. Był jakiś problem z kolorem horyzontu. Nie wyglądało to odpowiednio w kamerach. Ewa Starowieyska zaproponowała korektę światła i nagle wszystko odmieniło się na dobre. To był ten ruch mistrza, który nieomylnie wie, co zrobić. Z pewnością takich sytuacji w pracy Starowieyskiej było więcej i reżyserzy, aktorzy wiele zawdzięczali jej

Czytaj dalej