Zrzutka na TR

Grzegorz Jarzyna ogłosił zbiórkę pieniężną na wykupienie roszczeń, z którymi wystąpili właściciele budynku przy Marszałkowskiej ze znajdującym się tam TR Warszawa. Sprawa wydaje się kuriozalna. Pokazuje jak w soczewce nieudolność panującą w obszarze, gdzie kultura spotyka się z rzeczywistością i kierującymi nią siłami. Oczywiście prawo do odzyskania zagrabionej własności należy respektować, choć można czasami odnieść wrażenie, że procesy reprywatyzacyjne czynią zadość sprawiedliwości w analogiczny sposób jak nacjonalizacja w PRLu. To znaczy w imię słusznych idei naprawienia krzywd jednym, robi się krzywdę drugim. Nie bardzo rozumiem np. dlaczego obiekty, które przez dziesięciolecia służyły użyteczności publicznej muszą podlegać zwrotowi i nie dopuszcza się w tych przypadkach np. możliwości rekompensaty dla prawowitych właścicieli?
Osobnym problemem w sprawie TRu jest to, że „wykupić się” próbuje sam teatr. Co w tej sytuacji robi miasto, które przecież było i wciąż jest właścicielem instytucji i jej majątku? Urzędnicy zapewne odpowiedzą: przewidując problemy zaproponowaliśmy, by siedzibę TR przenieść do nowo budowanego Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Tyle tylko że w wyniku wiadomych perturbacji perspektywa powstania MSN i znalezienia w nim miejsca dla TR oddala się na nie wiadomo kiedy. Wygląda na to, że akcja Jarzyny jest desperacką próbą ratowania teatru, bo znikąd nie znajduje on pomocy.
Powiem szczerze: nie bardzo wierzę w powodzenie zbiórki. Podobno trzeba zdobyć 5 milionów zł. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zebrała w ostatniej akcji 50 milionów, mając wsparcie, którego Grzegorz Jarzyna nigdy niestety nie uzyska. Może doczekaliśmy czasów, gdy kultura potrzebuje swojego Owsiaka, który rozkręci wielką akcję charytatywnej pomocy, skoro władza publiczna ogranicza czy nawet wycofuje się z obowiązków wobec tej sfery życia?
Można też zadać pytanie, czy nie było innego wyjścia z sytuacji? Dlaczego np. Jarzyna nie objął Teatru Dramatycznego, a zdaje się, że taką propozycję mu składano? Dlaczego można było porzucić siedzibę TR przy Marszałkowskiej dla pięknej wizji nowej sceny na pl. Defilad, a dlaczego teatrem w Pałacu Kultury wzgardzono? Problemem byłoby łączenie zespołów? Agnieszka Glińska po sąsiedzku w tej sprawie postawiła na swoim, nie przejmując się, że robi lekkie przemeblowanie w innych teatrach. A przecież ostatnia premiera TR jest formalnie koprodukcją z Teatrem Dramatycznym właśnie.
Oczywiście złożę datek do kapelusza Grzegorza Jarzyny. Jednak los potrzebujących nie jest mi obojętny.

343 odwiedzin

3 Comments

  1. Witam,

    Pozwolę sobie zamieścić swoje krótkie przemyślenia. Widziałam plakaty reklamujące akcję „Kup sobie teatr” i bardzo mi się ten pomysł spodobał. Jako osoba z umiłowaniem chodząca do teatru rozważałam zaangażowanie się w tą kampanię. I pewnie by się tak stało, gdyby nie „Uroczystość”. Bardzo chciałam zobaczyć ten spektakl, jednak biletu już nie dostałam. Z tego,
    co mi wiadomo bilety rozeszły się w ciągu paru godzin, chyba jeszcze zanim oficjalny termin spektaklu pojawił się na stronie. Pomyślałam zatem, że spróbuję zdobyć tzw. „wejściówkę”. Pojawiłam się więc w teatrze niemal 4 godziny przed rozpoczęciem spektaklu, jednak niezbyt miła pani w kasie poinformowała mnie, że „wejściówek” raczej nie będzie, bo jest bardzo dużo zaproszonych gości, a na podłodze, ze względów bezpieczeństwa siedzieć nie można. Cała sytuacja była raczej upokarzająca i „żebranie” o wejściówkę nie wydało mi się stosowne. Wiadomo, że są lepsi i gorsi. Ale w innych teatrach (choćby w Polonii) zasady są dość jasne (od razu wiadomo ile jest wejściówek, tworzy się „kolejka społeczna” i nawet widz, który siedzi na schodki nie czuje się niepotrzebnym śmieciem). A w Rozmaitościach te zasady są dość enigmatyczne. Z pewnych źródeł wiem, że wejściówki były odbierane wcześniej przez byłych i obecnych pracowników i zapewne dlatego zwykli śmiertelnicy odchodzili od kasy z kwitkiem. Zatem obecnie nie czuję się w obowiązku wspierać teatr towarzystwa wzajemnej adoracji. Przepraszam, że wylewam tu swoje żale i frustracje, ale cała ta sytuacja bardzo mnie zirytowała. Swoją drogą, wielka szkoda, że przedstawienie, które cieszy się tak wielkim zainteresowaniem jest grane raz w roku. Niespecjalnie znam się na ekonomii, ale wydaje mi się, że częstsze wystawianie tego spektaklu mogłoby nieco podreperować budżet tego teatru, choć oczywiście rozumiem, że są trudności z zebraniem zespołu, dograniem terminów i być może innymi komplikacjami, które są obce mojej duszy, której niezmiennym pragnieniem jest zobaczenie „Uroczystości”…
    To sobie ponarzekałam. Ale żeby nie wyjść na taką okropną marudę to na koniec pragnę złożyć Panu i Czytelnikom bloga serdeczne życzenia świąteczne. Na ten niezwykły czas życzę zdrowia, rodzinnej atmosfery, mgiełki tajemnicy, uśmiechu, a w Nowym Roku wielu niezapomnianych wrażeń teatralnych (i nie tylko) ;-) Pozdrawiam

    P.S. Widzę, że z tych krótkich przemyśleń zrobił się raczej elaborat :(

    Reply

    • Szanowna Pani, bardzo dziękuję za życzenia, które odwzajemniam z całego serca. Życzę również, żeby mimo wszystko zdołała Pani zobaczyć „Uroczystość” i żeby na inne przedstawienia mogła się Pani dostawać bez kłopotu.

      Reply

Dodaj komentarz

Oznaczone pola są wymagane *.