Słowo roku

Jest taki konkurs na słowo roku, czyli takie, które cieszy się szczególną popularnością albo zrobiło wyjątkową karierę. Może jeszcze nie pora, żeby ten konkurs za rok 2019 rozstrzygać, ale ja bym już zgłosił propozycję słowa, które niewątpliwie oddaje ducha obecnego czasu, wyraża szczere społeczne emocje i w tym sensie jest po prostu prawdziwe. Słowo to dało się już słyszeć podczas ulicznych demonstracji w Białymstoku i Płocku. Z pewnością można nieraz z nim się zetknąć w różnych okolicznościach. Jeśli ktoś się nie zorientował, o jakie słowo chodzi, to cytuję je dokładnie:

– Wypierdalać!

Jest to niewątpliwie wulgaryzm, który jednak w moim odczuciu zyskał symboliczne znaczenie. Zawiera się w nim właściwie istota międzyludzkich relacji, jakie obecnie dominują. Bo słowo to nie było adresowane tylko przez przeciwników parad równości do uczestników tychże. Mam wrażenie, że pojawia się bardzo często i nawet jeśli nie brzmi dosłownie, to i tak do uszu docierają te jakże swojskie cztery sylaby, które mają szczególnie dźwiękonaśladowczą moc.

Oczywiście osobom, które te wynurzenia czytają, prawdopodobnie nie muszę tłumaczyć, dlaczego słowo to się tak rozpowszechniło. Przy czym nie będę zgrywał niewiniątka i twierdził, że mnie się w ogóle nie zdarza tak brzydko mówić. No nie. Siedzę niejednokrotnie przed telewizorem, widzę tego albo tamtego, słucham, co mówią i wtedy reaguję słowem roku. Mogę tylko na swoją obronę powiedzieć, że nie robię tego na ulicy.

Z inkryminowanym słowem wiąże się znana doskonale anegdota z udziałem Jana Himilsbacha. Wszyscy ją pamiętają, ale jeszcze raz opowiem. Himilsbach w charakterystycznym dla siebie stanie zjawił się w słynnym Spatifie i wszem i wobec ogłosił:

– Inteligencja wypierdalać!

I wtedy Gustaw Holoubek miał się odezwać do zgromadzonego towarzystwa:

– Nie wiem, jak państwo, ale ja wypierdalam.

Ta zabawna historyjka, jak to mówią Anglicy: nawet jeśli nieprawdziwa, to ładnie wymyślona, niestety nie może dzisiaj posłużyć ku jakiejś pomocy. Nie tylko dlatego, że nie ma dawnego Spatifu. Cokolwiek sądzić o Janie Himilsbachu, gdy on mówił swoje: wypierdalać, to miał osobliwy, ale jednak wdzięk. Nie da się tego powiedzieć o tych, którzy dzisiaj powtarzają to samo.

Nie brałbym też w obecnej sytuacji przykładu z Gustawa Holoubka. Jak ktoś wrzeszczy ci do ucha: wypierdalać, to nie wstawaj i nie wychodź. Może teraz na tym polega inteligencja.

418 odwiedzin

Dodaj komentarz

Oznaczone pola są wymagane *.