Nagroda

Pośród wielu dziwnych, śmiesznych i kuriozalnych decyzji, jakie w ostatnim czasie podjęło Ministerstwo Kultury, jedna nie została specjalnie zauważona, a domaga się komentarza. Oto w komunikacie Fundacji Teatru Myśli Obywatelskiej im. Zygmunta Hübnera o kolejnej edycji Nagrody „Człowiek Teatru” pojawiła się informacja, że w tym roku odmówiono objęcia nagrody patronatem ministra kultury. Dotychczasowe pięć edycji miało patronat, a tegoroczna – odbywająca się w roku, gdy obchodzimy 30 rocznicę śmierci Zygmunta Hübnera – ni stąd, ni zowąd na uznanie ministra nie zasłużyła. Przypomnijmy, że Nagroda „Człowiek Teatru” ma swoje cele, które Fundacja tak sformułowała:

„po pierwsze, promować ludzi, podejmujących dzieło Zygmunta Hübnera, które realizował jako Dyrektor, Artysta i Autor,

po drugie, zwrócić społeczną uwagę – dyrektorów, urzędników, samorządowców, menadżerów kultury teatralnej – na trud organizowania działań teatralnych w duchu myśli obywatelskiej,

po trzecie, przywrócić sens pojęciu sukcesu artystycznego i kariery artystycznej, opartych na artyzmie i sztuce,  pojętej jako misja społeczna, kształtująca wrażliwość widzów, tworząca świadomość  i tożsamość społeczne, a także propagować kryteria oceny pozycji artysty, mierzonej rzeczywistymi dokonaniami w sferze twórczości,

po czwarte, promować wartości, którym przez całe życie wierny był Patron Fundacji  tj. zawodową rzetelność, uczciwość, dobrze pojętą pracowitość, globalne spojrzenie na teatr,  obywatelską odpowiedzialność, wszechstronność w działaniu na gruncie teatralnym,

po piąte, wyróżniać ludzi wszechstronnych, których praca przyczynia się do rozwoju/ewolucji teatru, a także do poszerzenia wiedzy na jego temat, wizjonerów teatru, ludzi dla których teatr jest sensem życia, którzy są autorytetami w jego dziedzinie.”

Cele jak najbardziej chwalebne, warte propagowania, nie kolidujące przecież z tzw. polityką kulturalną obecnej władzy. Dotychczasowi laureaci, a byli to: Anna Augustynowicz, Piotr Cieplak, Jan Englert, Jerzy Trela, Jacek Głomb zasłużyli niewątpliwe na nagrodę, której patronem jest Zygmunt Hübner.

Dlaczego więc tegorocznego laureata minister kultury nie uściska? Zdaje się, że oficjalnego uzasadnienia nie ma, pozostają zatem domysły.

Czy przestał podobać się patron nagrody? Chyba nie. Akurat ostatnio można było usłyszeć szereg dobrych wspomnień o Zygmuncie Hübnerze, które głosiły osoby wpływowe i jak najbardziej sympatyzujące z obecną władzą. Pewnie co najmniej ze zdziwieniem powinny przyjąć fakt, że pamięć o dyrektorze Teatru Powszechnego nagle stała się kontrowersyjna.

Może zatem chodzi o laureatów? Niektórzy, owszem, nie ukrywają swoich krytycznych poglądów na temat władzy, ale byłoby jakąś ogromną małostkowością ze strony Ministerstwa Kultury karanie szlachetnej inicjatywy dlatego tylko, że w ubiegłym roku nagrodę otrzymał Jacek Głomb.

Być może więc ministerstwo ma pretensje do tych, którzy laureata wybierają? Ale w kapitule nagrody znajdują się artyści, którzy z Hübnerem współpracowali oraz dotychczas nagrodzeni. Jest m.in. Ewa Dałkowska, Krystyna Janda, Janusz Gajos, Kazimierz Kaczor, Stanisław Radwan. Kandydatów do nagrody może zgłosić każdy.

Naprawdę trudno zrozumieć, co się w Nagrodzie im. Hübnera ministrowi nie podoba. Chyba że wstrętem napawa go fakt, że aby ją wręczyć musi się udać do Teatru Powszechnego. Ale zawsze przecież może w swoim zastępstwie wydelegować kogoś, kto dla dobra sprawy tę abominację powstrzyma.

Przerasta jednak moje kompetencje myślowe wyjaśnienie tej sprawy. Nie jest ona być może wielkiej wagi, choć pozostawia przykrość przede wszystkim ze względu na patrona nagrody. Hübner miał za życia swoje przygody z władzą, ale obecna nie powinna swoimi humorami psuć pamięci o tym wielkim człowieku teatru.

Można się pocieszać jedynie nadzieją, że nagroda i tak zostanie przyznana. Może nawet w związku z zaistniałymi okolicznościami będzie dodatkowo w tym roku smakować. A nieprzyznanie patronatu spotka się z należytą nagrodą.

408 odwiedzin

Dodaj komentarz

Oznaczone pola są wymagane *.