20 lat Jacka Głomba

W sobotę w Legnicy jubileusz 20-lecia dyrekcji Jacka Głomba. W Teatrze Modrzejewskiej spotkanie jego przyjaciół, współpracowników, kibiców. Pojawili się m.in. Lech Raczak, Piotr Cieplak, Andrzej Witkowski, Marcin Liber, Przemek Wojcieszek, Łukasz Drewniak, Mieczysław Abramowicz. Dyrektor Butkiewicz z Ministerstwa Kultury przywiózł resortowe odznaczenie, które jubilat nosił przypięte do koszuli. Przy okazji ukazał się nowy numer pisma „Nietakt”, poświęcony działalności Głomba.
Te 20 lat pracy Głomba ma również dla mnie sentymentalny wymiar. Ponieważ uświadomiłem sobie, że Teatr Modrzejewskiej jest spośród wszystkich scen krajowych chyba najbardziej przeze mnie obserwowany. Nie mogę powiedzieć, że zacząłem śledzić to, co się tam dzieje, od samego początku dyrekcji Głomba. Ale w drugiej połowie lat 90. już przyjeżdżałem do Legnicy regularnie. A jeśli nie tam, to w różnych innych miejscach, przy różnych festiwalowych okazjach oglądałem kolejne premiery. Głomb zresztą zawsze umiał promować swój teatr, walczył o zainteresowanie nim i był w tych zabiegach bardzo skuteczny. Ale nawet bez tego wiele spektakli jego dyrekcji mam w żywej pamięci. Nie tylko z powodu miejsc, w których się rozgrywały, a które odkrywały też Legnicę. To miasto, jak wiadomo, stało się programem Głomba. Jego teatr służy miastu, które przecież ma swoją skomplikowaną historię (mówił o tym podczas spotkania Lech Raczak). Zaryzykuję jednak tezę, że Legnica tyleż posłużyła do sukcesu Jacka Głomba, co jest też w jakiejś mierze źródłem przekleństwa dla jego teatru. Bo czy mówi się o teatrze Głomba bez kontekstu Legnicy? To jest ten ciągły stereotyp: Głomb – facet, który zrobił świetny teatr w Legnicy. Ciągle ta Legnica, w Legnicy, o Legnicy. Jacek próbuje rzecz jasna wyrwać się z tego stereotypu. Pracuje przecież nie tylko tam (akurat podczas jubileuszu pokazywał trzy swoje pozalegnickie spektakle), ale nierzadko gdy robi przedstawienia gdzieś indziej, oczekuje się od niego powtórzenia sukcesu legnickiego, zwłaszcza gdy podejmuje lokalne tematy.
Teatr jest sztuką lokalną. Ale też zastanawiam się, czy zobowiązania wobec otoczenia czasami nie hamują tego najwyższego lotu w sztuce?
Jacek teraz jest bardzo zaangażowany w wybory samorządowe. Stanął na czele komitetu wyborczego jednego z kandydatów do stanowiska prezydenta Legnicy. Zwalcza obecnego prezydenta. Społecznik bierze chyba w nim górę nad artystą. Życzę mu oczywiście, by swoje ambicje zrealizował. Ale teatr też jest ważny niezależnie od tego, czy się wygra wybory, czy nie.
W tym nowym numerze „Nietaktu” skrobnąłem list do Jacka, w którym zadałem mu pięć pytań:
1. Co uważasz, że Ci się nie udało w pracy w Legnicy?
2. Czy nie boisz się momentu, gdy zauważysz, że już Ci się tak nie chce? I co wtedy zrobisz?
3. Czy naprawdę nie chciałbyś być prezydentem Legnicy?
4. Czy i jak można zbuntować się przeciwko Jackowi Głombowi?
I jeszcze jedno:
5. Czy Arsenal ma w tym sezonie szanse na mistrza Premier League? (Jacek jest zagorzałym kibicem londyńskiego klubu.)
Dyrektor Teatru Modrzejewskiej odpowiedział mi na piśmie. Jak? – musicie sięgnąć do numeru.
Podczas rozmowy, która odbywała się na scenie w sobotni wieczór, powiedziałem, że lubię Teatr Modrzejewskiej. Nie wiem, czy to jest mój ulubiony teatr. Ale też nie wiem, jaki jest mój ulubiony teatr. Więc lubię Teatr Modrzejewskiej.

467 odwiedzin

Dodaj komentarz

Oznaczone pola są wymagane *.